<title_newspaper="Przekrj"> 
<title_article="Zardzewiay bagnet"> 
<author_1=Olgierd Budrewicz>
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="6">
<date=1954-06-06>
<period=w> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
NOCE W DOMINOWIE pene s szczekania psw, gwizdw, nawoywa, tupotu ng. Owej nocy  byo to ju kilka lat temu  kto omota do bramy biaego dworku, ryczc w pijanej pasji: 
 Chopcy, otwrzcie, przynosimy wam wolno. Chopcy i ich wychowawca stali z kijami w rkach i czekali, eby swych wyzwolicieli zdzieli przez eb. Tym razem nie doszo jednak do starcia  napastnicy wynieli si sami.
W godzin potem psy znowu zaczy szczeka i wychowankowie trzymajcy wart zbudzili kierownika. Na popiesznej naradzie ustalono wsplny plan dziaania, podzielono si na grupy.
e bandytw nie schwytano, to tylko zasuga czarnej nocy. Pocig dotar a po wie. Zaoga schroniska pod wodz swego kierownika obronia gospodarstwo przed rabunkiem. Wyrczya w tym milicj, urzdujc o 3 km dalej  w Gusku.
Tak modzi chopcy, ktrzy wpadli w kolizj z prawem, stali si jego stranikami.
Maj oni w Dominowie swj park, sad owocowy, plantacj chmielu, swoje bydo i konie. I maj poczucie odpowiedzialnoci za ten spoeczny majtek. W Dominowie jest kto, kto wierzy, e nie ma dzieci z natury zych. Kto, kto wierzy, e decyduje rodowisko i wychowanie. e nawet kilka tygodni, kilka dni tu spdzonych, moe stanowi o caym yciu dziecka.
Tadeusz Imbor nosi kusy kouszek i grube okulary. Jest byym nauczycielem wiejskim. Przedtem  byym bezprizornym z lat Wielkiej Rewolucji, jednym z osiemnaciorga dzieci ubogiej rodziny. Wychowuje teraz dwoje wasnych dzieci razem z chopcami zatrzymanymi, przebywajcymi w schronisku w Dominowie do czasu gdy sd wyda decyzj o ich dobrej przyszoci. Kiedy przed laty zaczyna prac kierownika w schronisku, dobrzy ludzie w Lublinie mwili mu: Pilnuj pan chopakw, bo pouciekaj albo zadgaj gdzie pana w ciemnym kcie.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language>
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
